Lublin: mural upamiętniający gen. Mieczysława Smorawińskiego i ks. Edmunda Nowaka

17 września w 87. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę, przy kościele garnizonowym pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Lublinie odsłonięto mural upamiętniający dwóch ludzi, którzy we wrześniu 1939 r. razem opuścili to miasto i nigdy do niego nie wrócili: ostatniego przedwojennego dowódcę Okręgu Korpusu nr II gen. dyw. Mieczysława Smorawińskiego oraz jego dziekana, proboszcza lubelskiej parafii wojskowej ks. płk. dr. Edmunda Nowaka. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił biskup polowy Wiesław Lechowicz.

Uroczystość rozpoczęła się o godz. 18 Eucharystią sprawowaną w intencji obu upamiętnionych oraz wszystkich ofiar Zbrodni Katyńskiej. W świątyni stanęły poczty sztandarowe; obecni byli dowódcy i żołnierze jednostek Garnizonu Lublin, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, Instytutu Pamięci Narodowej, członkowie Stowarzyszenia Pamięć Kapelanów Katyńskich oraz przedstawiciel rodziny ks. Edmunda Nowaka. Licznie stawiły się środowiska patriotyczne: Związek Piłsudczyków, Stowarzyszenie Kombatantów Misji Pokojowych ONZ, lubelskie oddziały Związku Żołnierzy Wojska Polskiego i Związku Inwalidów Wojennych oraz Bractwo Kurkowe. Przybyli kombatanci i weterani, harcerze, młodzież i nauczyciele lubelskich szkół, a także wielu mieszkańców miasta.

Biskupa Polowego powitali przedstawiciele parafian oraz gospodarz uroczystości – proboszcz parafii wojskowo-cywilnej i dziekan Dekanatu Wojsk Lądowych – Wschód ks. płk Witold Mach.

W homilii bp Wiesław Lechowicz przypomniał, że 17 września należy do dat, które na trwałe zapisały się w pamięci Polaków. – Są takie daty, które naród nosi w sobie jak bliznę, nie trzeba ich objaśniać, wystarczy je wypowiedzieć, a w ciszy, która po nich zapada, słychać wszystko – mówił biskup polowy. Jak podkreślił, tego dnia w 1939 r., gdy Polska od siedemnastu dni walczyła z niemieckim najeźdźcą, „ze Wschodu weszła w jej granice druga ciemność, bez wypowiedzenia wojny, po cichu, jak złodziej”.

Ordynariusz wojskowy zaznaczył, że właśnie w rocznicę tamtych wydarzeń w garnizonowej świątyni w Lublinie zostają przypomniane postaci dwóch ludzi, których „tamta ciemność pochłonęła, ale nie zdołała zwyciężyć”. Nawiązując do słów św. Pawła: „przekazałem wam na początku to, co sam przejąłem”, wskazał, że mural będzie znakiem przekazywania pamięci kolejnym pokoleniom. Jak mówił, będzie przemawiał do żołnierza idącego na służbę, matki prowadzącej dziecko do szkoły i studenta spieszącego na wykłady.

Bp Lechowicz przypomniał, że gen. dyw. Mieczysław Smorawiński był żołnierzem Legionów, jednym z najmłodszych generałów odrodzonej Rzeczypospolitej i od 1934 r. dowódcą Okręgu Korpusu nr II w Lublinie. W czasie wojny polsko-bolszewickiej został ciężko ranny pod Komarowem. We wrześniu 1939 r. nie zdjął munduru i nie szukał ratunku dla siebie. We Włodzimierzu Wołyńskim, ufając słowu sowieckiego dowódcy, wynegocjował dla swoich żołnierzy wolne przejście i sam oddał się do niewoli. Trafił do Kozielska, a następnie został zamordowany w Katyniu. Jego nazwisko znalazło się na pierwszym miejscu listy ekshumacyjnej.

Drugą postacią ukazaną na muralu jest ks. płk dr Edmund Nowak. Biskup polowy przypomniał, że pochodził on z wioski sąsiadującej z Licheniem, był doktorem filozofii i autorem opracowania o dziejach kapelanów wojskowych od czasów Mieszka I do powstania listopadowego. W chwili wybuchu wojny był dziekanem Okręgu Korpusu nr II i proboszczem kościoła garnizonowego w Lublinie. Mógł pozostać na miejscu, ale poszedł ze swoimi żołnierzami na Wschód. W Kozielsku spotkał ponownie gen. Smorawińskiego. Potajemnie pełnił posługę duszpasterską, słuchał spowiedzi, odmawiał z jeńcami różaniec i sprawował Msze św., kiedy tylko było to możliwe.

Bp Lechowicz przywołał świadectwo jednego z ocalałych jeńców, który wspominał, że przed Wielkanocą 1940 r. ks. Nowak, z przemyconą stułą i wodą we flaszce, chodził po obozowych salach i święcił jeńcom chleb i sól. Kilkanaście dni później został wywieziony do Kalinina, dzisiejszego Tweru, i zamordowany strzałem w tył głowy.

Biskup polowy podkreślił, że zamiarem oprawców było nie tylko zabicie człowieka, ale także zniszczenie pamięci o nim. – Zabić człowieka, potem zabić pamięć o nim, zasypać doły, zasiać las, zakazać słowa Katyń – mówił. Jak zaznaczył, nad tymi zasypanymi dołami wciąż jednak rozbrzmiewa prawda silniejsza niż kłamstwo. – Jest moc większa niż moc imperiów i imperatorów, moc prawdy, która wychodzi z ziemi, i moc Boga, który wskrzesza – podkreślił.

Zdaniem bp. Lechowicza mural poświęcony generałowi i kapelanowi przypomina także o wspólnocie żołnierza i kapelana, służby wojskowej i posługi duszpasterskiej. – Są obok siebie, jak byli za życia. Trudno też oprzeć się myśli, że w tym obrazie zawiera się również przesłanie o wspólnocie żołnierza i kapelana, służby wojskowej i posługi duszpasterskiej. Tak było, tak jest i oby tak pozostało – mówił. Dodał, że nikomu nie powinno przyjść na myśl ograniczanie żołnierzom dostępu do posługi kapłańskiej.

Nawiązując do Ewangelii, ordynariusz wojskowy wskazał, że ostateczną miarą człowieka jest miłość. – Nie stopnie, nie odznaczenia, nie stanowiska, choć ich nie lekceważymy, ale miłość. Generał i Kapelan bardzo umiłowali: Boga, Ojczyznę, swoich żołnierzy – powiedział. Jak dodał, świadectwo gen. Smorawińskiego i ks. Nowaka ma przypominać, że także dziś potrzeba serc zdolnych kochać „aż do końca”. – Niech ich postawa wyznacza miarę służby polskiego żołnierza i polskiego kapłana. Wspólnie dla Polski i Lubelszczyzny. Wspólnie dla Polski i dla każdego Polaka – zakończył bp Lechowicz.

Po Mszy św., uczestnicy przeszli przed budynek plebanii, na którego ścianie namalowano mural. Tę część uroczystości przeprowadzono zgodnie z ceremoniałem wojskowym, z udziałem żołnierzy 18. Brygady Zmotoryzowanej oraz Orkiestry Wojskowej w Lublinie. Po odegraniu hymnu państwowego mural odsłonięto, przecinając biało-czerwoną wstęgę. Dokonali tego biskup polowy, ks. Damian Denderowicz – krewny ks. Nowaka – oraz dr Łukasz Stefaniak, prezes Stowarzyszenia Pamięć Kapelanów Katyńskich. Następnie bp Lechowicz odmówił modlitwę za pomordowanych na Wschodzie. Odczytano Apel Pamięci, a żołnierze kompanii honorowej oddali salwę. Na zakończenie ks. płk Mach podziękował biskupowi polowemu, dowódcy i żołnierzom 18. Brygady Zmotoryzowanej, dowódcom garnizonu, władzom miasta oraz wszystkim, którzy przyczynili się do powstania dzieła.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Pamięć Kapelanów Katyńskich, w ramach konkursu Ministerstwa Obrony Narodowej. Namalowano go na podstawie fotografii wykonanej podczas defilady na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Przedstawia dwóch oficerów, których losy splotły się w tym mieście na pięć ostatnich lat życia.

Gen. Mieczysław Smorawiński urodził się w 1893 r. w Kaliszu. Już jako siedemnastolatek został zesłany w głąb Rosji za działalność niepodległościową. Żołnierz Legionów, ciężko ranny w 1920 r. pod Hrubieszowem, był najmłodszym generałem odrodzonej Rzeczypospolitej. Od 1934 r. dowodził Okręgiem Korpusu nr II w Lublinie; mieszkał w pałacu Lubomirskich przy placu Litewskim i uczestniczył w nabożeństwach garnizonowych w kościele przy Alejach Racławickich. Wzięty do niewoli sowieckiej we Włodzimierzu Wołyńskim, trafił do obozu w Kozielsku. Został zamordowany w Katyniu, najprawdopodobniej 9 kwietnia 1940 r.; na liście ekshumacyjnej z 1943 r. figuruje pod numerem 1. Przy jego ciele znaleziono m.in. wstążkę orderu Virtuti Militari i dokumenty z lubelskim adresem.

Ks. Edmund Nowak urodził się w 1891 r. w Półwiosku Starym na ziemi konińskiej. Kapłan diecezji włocławskiej, do wojska zgłosił się ochotniczo w 1919 r.; w wojnie z bolszewikami był kapelanem 3. Pułku Ułanów. Doktor Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, napisał pionierską rozprawę o dziejach duszpasterstwa wojskowego w Polsce. Od czerwca 1934 r. administrował parafią wojskową w Lublinie, w 1939 r. został dziekanem Okręgu Korpusu nr II, a po mobilizacji – szefem służby duszpasterskiej Armii „Lublin”. Zatrzymany przez Sowietów 20 września 1939 r., przeszedł przez Szepetówkę, Kozielszczynę, Kozielsk i moskiewskie Butyrki, by trafić do Ostaszkowa, gdzie potajemnie pełnił posługę wśród jeńców. Zamordowany między 8 a 9 kwietnia 1940 r. w siedzibie NKWD w Kalininie (dzisiejszym Twerze), spoczywa w Miednoje. Należy do grona kapelanów katyńskich, o których beatyfikację zabiega Stowarzyszenie. W 2007 r. obaj zostali pośmiertnie awansowani: Mieczysław Smorawiński na stopień generała dywizji, ks. Edmund Nowak – pułkownika.

Mural dopełnia miejsca pamięci przy lubelskim kościele garnizonowym, gdzie stoi już pomnik Ofiar Katynia, a od 2020 r. wisi tablica poświęcona kapelanom – ofiarom Zbrodni Katyńskiej związanym z Lubelszczyzną; listę tę otwiera nazwisko ks. Nowaka. Teraz jego twarz i twarz jego dowódcy widzi każdy, kto idzie Alejami Racławickimi. Niech ten obraz – jak modlono się podczas Mszy św. – nie będzie tylko malowidłem na ścianie, lecz pytaniem zadawanym każdemu przechodniowi: komu służysz i za co gotów jesteś zapłacić.

Eucharystię koncelebrowali kapelani Ordynariatu Polowego, a także księża związani z parafią ks. płk. Edmunda Nowaka, przy ołtarzu wspólnie modlił się także ks. płk SG w st. spocz. Zbigniew Kępa, postulator fazy wstępnej procesu beatyfikacyjnego Kapelanów Katyńskich.

Krzysztof Stępkowski. ks. płk Witold Mach
Zdjęcia archiwum ks. płk SG w st. spocz. Zbigniewa Kępy