Kleryk Ignacy Drabczyński OFM

Kleryk Zakonu Braci Mniejszych Ściślejszej Obserwancji, sanitariusz ochotnik we wrześniu 1939, kapitan WP (pośmiertnie).

Urodził się 8 listopada 1916 roku w Kętach. Syn Ignacego, kupca i Marii z d. Kindler.

W 1930 roku ukończył 7-klasową Szkołę Powszechną Męską im. Świętego Jana Kantego w Kętach. 1 września 1930 roku zdał egzamin i został przyjęty do III klasy Państwowego Gimnazjum w Bielsku. Był członkiem szkolnej Sodalicji Mariańskiej. W roku szkolnym 1933/34 wchodził w skład zarządu świetlicy uczniów, pełniąc funkcję skarbnika. Odbył kurs I stopnia przyspo sobienia wojskowego i pierwszej pomocy medycznej.

Ignacy Drabczyński z siostrą Antoniną
Ignacy Drabczyński z siostrą Antoniną
Ignacy Drabczyński w gronie rodziny (w pierwszym rzędzie na dole w białym ubraniu). Fotografie przekazał Stanisław Drabczyński.

Po ukończeniu VI klasy, 29 sierpnia 1934 roku wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Ściślejszej Obserwancji (Franciszkanie Reformaci) polskiej Prowincji Matki Bożej Anielskiej, przyjmując imię zakonne Dominik.

Roczny nowicjat odbył w klasztorze w Pilicy. 30 sierpnia 1935 roku złożył pierwsze śluby zakonne na ręce o. Zenona Jagielskiego, delegata prowincjała. Mistrz nowicjatu o. Bonawentura Staliński dał takie świadectwo o swoim wychowanku:

Dominik Drabczyński, jako nowicjusz w Pilicy, wyróżniał się wielkim spokojem, pobożnością, pilnością. Był bardzo zdolny, a w śpiewie gregoriańskim, w którym ćwiczono nowicjuszy, był prymusem, z czego bardzo się cieszyłem. Gdy skończył nowicjat i poszedł do Krakowa, to także słyszałem o nim same plusy.

Po ukończeniu nowicjatu został przeniesiony do klasztoru Świętego Kazimierza w Krakowie w celu kontynuowania nauki z zakresu szkoły średniej.

Od 1 września 1935 roku kształcił się w Studium Humanistyczno-Filozoficznym OO. Kapucynów w Krakowie. Prowadził chór klerycki. Brat Piotr Szolc tak go wspominał:

Kleryk Ignacy Drabczyński OFM

Kleryka Dominika Drabczyńskiego znałem osobiście. Mieszkaliśmy razem w klasztorze św. Kazimierza w Krakowie w latach 1935 – 1936, on jako kleryk, student filozofii, a ja jako aspirant do zakonu, zatrudniony w zakrystii. Mogę powiedzieć o nim to, że był to człowiek nienaganny, bez żadnych wad, słowem – człowiek wyjątkowy. Wyjątkowo gorliwie się modlił. Każdego darzył uśmiechem i życzliwością. Mieszkał na II piętrze za klauzurą klerycką. Na „klerykacie” była dyscyplina, bo ojciec magister, Leonard Tatara, był wymagający, ale zarazem opiekuńczy i serdeczny. Klerycy bali się go. Br. Dominik potem poszedł na teologię do Wieliczki. Wiem tylko to, że we wrześniu 1939 roku poszedł na Wschód i tam zaginął w niewoli sowieckiej. Uważam go za wielkiego męczennika za wiarę, gdyż był to człowiek, który w swoim życiu był wierny Bożym i franciszkańskim ideałom, był wierny wierze katolickiej i solidny w obowiązkach, szanujący wszystkich ludzi bez wyjątku. Wierzę, że przeciwności losu, niewola i więzienie nie załamały go duchowo.

29 maja 1937 roku zdał egzaminy maturalne i otrzymał świadectwo ukończenia VII i VIII klasy gimnazjum, uprawniające do podjęcia studiów na wyższych uczelniach prywatnych. 27 czerwca 1938 roku złożył egzamin komisyjny i otrzymał świadectwo ukończenia filozofii, uprawniające do studiowania teologii.

Od 1 września 1938 roku studiował teologię w nowo otwartym Studium Filozoficzno-Teologicznym im. Świętego Bonawentury w Wieliczce, należącym do własnej prowincji zakonnej.

Świadectwa

Brat Jacek Krauze, kwestarz klasztoru wielickiego, wspominał:

Co do kleryka Dominika Drabczyńskiego, mogę z ręką na sercu powiedzieć, że był to człowiek bardzo dobry, zawsze życzliwy, łagodny, wyrozumiały, uprzejmy, miły w obejściu, pobożny, skory do usług, pokorny – jednym słowem, pełen ducha franciszkańskiego.

Zaś studiujący z nim o. Mieczysław Kierzkowski pisał:

Brat Dominik Drabczyński, jako kleryk, był zakonnikiem wzorowym, zawsze gotowym do posłuszeństwa wobec swoich przełożonych. Takim go pamiętam. Z kolei o. Cyprian Ochoński, wówczas student ostatniego roku teologii, takim go zapamiętał: Dominik był lubiany przez wszystkich. Według mojego przekonania, i nie tylko mojego posiadał w wysokim stopniu miłość bliźniego. Miał piękny głos, ładnie śpiewał. Był wzorowym zakonnikiem. Prowadził głębokie życie wewnętrzne. Uczył się dobrze. Bardzo dobrze żył z klerykami. Zachwycał się przyrodą. Lubił zwłaszcza ptaki.

Kleryk Ignacy Drabczyński brat Dominik OFM, klasztor w Pilicy, 1935 r.

8 września 1938 roku złożył uroczyste śluby zakonne na ręce swego wychowawcy i delegata prowincjała o. Ferdynanda Sobanka. 

4 września 1939 roku, na polecenie prowincjała, o. Anatola Pytlika, który wykonywał nakaz władz miejskich, wraz ze wszystkimi alumnami z Wieliczki i Krakowa wymaszerował pieszo na wschód.

Około 10 września 1939 roku dotarł do klasztoru OO. Franciszkanów w Chełmie Lubelskim. Za zgodą przełożonych zakonnych podjął ochotniczą służbę sanitariusza w szpitalu polowym Armii „Lublin”, mieszczącym się w gmachu szkoły przylegającej do kościoła OO. Franciszkanów. Powiedział wówczas do gwardiana i współbraci: Co tu będę siedział bezczynnie, gdy wśród wojska mogę się przydać jako sanitariusz.

Prawdopodobnie 23 września 1939 roku wymaszerował z Chełma wraz z ewakuowanym szpitalem polowym w rejon Hrubieszowa. Z powodu chłodów założył płaszcz wojskowy po jakimś poruczniku. Po otoczeniu oddziału przez wojska sowieckie wzięto go do niewoli. Uznano go za oficera ponieważ na habit zakonny włożył płaszcz z dystynkcjami porucznika.

Umieszczono go w punkcie zdawczo-odbiorczym NKWD w Szepietówce.

O. dr Antoni Galikowski OFM, prowincjał wielkopolsko-śląskiej prowincji Braci Mniejszych Franciszkanów, który we wrześniu 1939 roku przebywał na wschodnich kresach RP, aresztowany przez NKWD, i umieszczony w Szepietówce, po zwolnieniu z obozu i po dotarciu do klasztoru franciszkanów we Lwowie, wspominał o. Kasjanowi Kutybie OFM:

Pewnego dnia nakazano, aby oficerowie stanęli w szeregu po jednej stronie, a zwykli żołnierze po stronie drugiej. Ojciec Galikowski stanął po stronie żołnierzy, a kleryk Dominik po stronie oficerskiej. Był on ubrany w habit franciszkański i wojskową pelerynę oficerską. Ponieważ żołnierze mieli być zwolnieni, kleryk Drabczyński świadomie postanowił zostać z uwięzionymi oficerami.

Zwolnionemu lub zbiegłemu z Szepietówki żołnierzowi przekazał list do prowincjała, napisany na papierze pakunkowym. Wspominała o tym jego siostra Maria Sztukowa: W październiku [1939 roku] pisał z Kozielska list do prowincjała w Krakowie i dołączył kartkę do Mamy. Prowincjał przekazał oba listy Mamie. Przyszły w styczniu. Niewiele pisał, na zmiętym pakunkowym papierze. Do prowincjała pisał, że choć jest tak daleko, ale jest zawsze wiernym synem św. Franciszka, a do Mamy, że jest bardzo zimno, ale ma nadzieję, że będzie lepiej. A potem już nic. Była to pierwsza i jedyna informacja, jaką rodzina otrzymała od niego.

Prawdopodobnie na początku listopada 1939 roku w transporcie oficerów przybył do Starobielska, skąd z powodu przepełnienia obozu został wysłany do Kozielska, dokąd przybył około 18 listopada 1939 roku. Pisał o nim w liście do żony w Krakowie współwięzień z Kozielska, porucznik doktor Mieczysław Dudek: Jest tu brat Stasi (Stanisława Drabczyńska, nauczycielka, siostra Ignacego Drabczyńskiego).

Lista wywozowa z nazwiskiem kleryka Ignacego Drabczyńskiego OFM

10 lub 11 maja 1940 roku na podstawie wykazu NKWD sporządzonego w Moskwie został przekazany do dyspozycji naczelnika Zarządu NKWD Obwodu Smoleńskiego.

Jego nazwisko znajduje się na liście wywozowej nr 54/3 z 5 maja 1940 roku, pozycja 2 (sprawa nr 4487). Między 11 a 13 maja 1940 roku został zamordowany przez funkcjonariuszy NKWD w Lesie Katyńskim lub w piwnicy więzienia wewnętrznego Obwodowego Zarządu NKWD w Smoleńsku. 

Jego ciało oprawcy wrzucili do dołu śmierci w Katyniu – obecnie Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu.

W czasie niemieckiej ekshumacji w Lesie Katyńskim w 1943 roku nie zidentyfikowano jego ciała.

Awans pośmiertny i upamiętnienie

Decyzją numer 439/MON z dnia 5 października 2007 roku minister obrony narodowej Aleksander Szczygło awansował go pośmiertnie na stopień kapitana. Awans ogłoszono 9 listopada 2007 roku w trakcie uroczystości „Katyń Pamiętamy – Uczcijmy Pamięć Bohaterów”.

Jego nazwisko umieszczono na tablicy w Katedrze Polowej Wojska Polskiego upamiętniającej kapelanów wojskowych poległych i zamordowanych w latach 1939–1956 pod okupacją sowiecką oraz na fasadzie kościoła pw. Świętych Małgorzaty i Katarzyny w Kętach poświęconej „Pamięci rodaków Kęt i Nowej Wsi poległych w obu wojnach światowych, zmarłych wskutek działań wojennych oraz ofiar obozów koncentracyjnych”, a także na tablicy w kościele pw. Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika w Sankt Petersburgu, na której umieszczono nazwiska 425 księży – ofiar sowieckiego reżimu.

Tabliczki epitafijne z jego nazwiskiem znajdują się na ścianie Kaplicy Katyńskiej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie i na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu.

2 kwietnia 2009 roku w ramach programu edukacyjnego „Katyń… ocalić od zapomnienia” z inicjatywy Zakonu OO. Franciszkanów na terenie Seminarium Duchownego OO. Franciszkanów pw. Świętego Bonawentury w Krakowie posadzono Dąb Pamięci upamiętniający jego postać. Dąb Pamięci poświęcony jego postaci posadzono także przy klasztorze OO. Franciszkanów w Kętach.

Tekst: Bogusław Szwedo, Wierni do końca. Kapelani wojskowi ofiary zbrodni katyńskiej, Warszawa 2020 r.